|| więcej typiary || fav || główna ||

do dziś nie wiem od jakiego słowa się to zaczęło

poniedziałek, 5.kwietnia.2010, 10:49
ale zaczęło się





różnica

sobota, 13.marca.2010, 16:48
8kilogramów dobrego samopoczucia i przepalonego kwasem żołądkowym przełyku
stare przyzwyczajenia


było Was ośmiu,
każdy zostawił ślad swej historii, każdy miał wpływ na dalszą wciąż nie tędy drogę\\\, szkoda tylko, że niektórzy z Was tak znikomy
skończ Waść, wstydu oszczędź





najważniejsze

piątek, 12.lutego.2010, 20:12
wiele upłynęło dni bez mojego udziału,
więc czas już skończyć z oczekiwaniem na coś, co może nigdy nie przyjść
/nosia


nigdy nie jest za późno żeby zacząć żyć po swojemu





przepraszam

środa, 27.stycznia.2010, 13:02
P,
w tym liście dam Ci 3powody do tego, abyś mnie zostawił. ale jeśli to zrobisz to nie wiem co zrobię ja. za dużo jest tego wszystkiego, za dużo, żebym potrafiła poradzić sobie sama.
po pierwsze jestem naćpana. z prawdą na ustach pogryzłam kilka tych kolorowych tabletek, których nie śmiałam dotknąć przez nie zmała 2lata. wzięłam, bo chciałam to wszystko z siebie znieść, chciałam to wszystko wyrzygać, wyrzygać całą nienawiść do siebie samej, całą nienawiść do świata, do Kaczora Donalda, który tym razem po tysiąćkroć za mocno dał mi w kość z trudnością danego mi wyzwania. chciałam się tego wszystkiego pozbyć z mojej głowy, egoistycznie przelać do Twojej, rozdzielić cały smutek, żal, złość, bezsilność, rozdzielić te wszystkie negatywne uczucia na pół. wzięłam też dlatego, że chciałam żebyś mnie rzucił w pizdu bo jestem osobą nieodpowiedzialną, głupią, obrzydliwą, obłudną a do tego kurewsko zagubioną.
po drugie, jestem w ciąży. po trzecie, byłam w ciąży. nosiłam w sobie Twoje dziecko i zabiłam je. zabiłam Twoje dziecko. zabiłam swoje dziecko. zabiłam nasze dziecko. pozbawiłam świat wspólnej części nas. zabiłam je 800mg mizoprostolu w pastylce. w 12pastylkach.........
nie chciałam tracić włąsnego życia, nie chciałam utrudniać Twojego, nie chciałam tracić naszej bliskości, naszego czasu, mojego i Twojego, nie chciałam aby ktoś, kogo miałam kochać najsilniejszym uczuciem, bo matczynym, instynktownym, przez cały okres swojego życia miał świadomość, że jest wpadką, ze miało go nie być, że gdybyśmy myśleli wcześniej, gdybyśmy przez chwilę zachłannie nie oddawali się przyjemności, gdybyśmy.. że gdyby nie nasza nieuwaga, namiętność, nieodpowiedzielaność, to nie byłoby go. że jest tu przez przypadek. że nie powinno go tu być. że nie miało go tu nigdy być, że pojawił się w momencie nieodpowiednim, nie w tym miejscu gdzie powinien, że zmarnował młodość swoich rodziców, że to wszystko spadnie na jego głowę i psychikę tak kruchą, tak delikatną, tak subtelną.. nie chciałam sprawiać takiej przykrości, nie chciałam doszczętnie spaprać trzech życiorysów, w zamian plamiąc jeden wczesnoporonną krwią.
a teraz w mej głowie tysiąc po tysiącu uciekają pytania. ciekawe czy oczy miałoby piwne czy niebieskie? a włosy? jakie miałoby włosy, długie, jasne i gęste a może czarne i rzadkie? byłoby chłopcem czy dziewczynką? jakie lubiłoby jedzenie? kiedy po raz pierwszy powiedzałoby mama? a tata? kogo z nas lubiłoby bardziej? a kiedy postawiłoby pierwszy krok? kiedy wyrósłby mu pierwszy ząb? a kiedy wypadł? czy wierzyłoby w zębową wróżkę? a w mikołaja? jakie lubiłoby bajki? kto musiałby tłumaczyć mu jak to robią pszczółki? jaki miałoby charakter? byłoby zawzięte czy uległe? pewne siebie?czy ciężko by dorastało? a znajomi, jakich miałoby znajomych? jaki miałoby gust? a poglądy? chciałoby zostać punkiem? a może słuchałoby hiphopu? może w wieku 13lat wyfrunęłoby nam z domu? zostało gwiazdą estrady? show biznesu? może by nas nienawidziło? albo kochało po możliwości kres? może oglądałoby ze mną comedy central? a może w ogóle nie oglądałoby telewizji? a gdyby urodziło się ślepe? albo bez ręki, bez nogi? upośledzone? co wtedy? czy kochalibyśmy je tak samo jak zdrowe? czy wychowywalibyśmy je razem? a może nie dotrwalibyśmy nawet do końca ciąży? może nawet nie chciałbyś płacić mi alimentów? a kto by się nim zajmował, tą naszą latoroślą? wynajmowałabym opiekunkę czy uczyła maleństwo postrzegania świata na mój sposób? a lubiłoby kwiaty? zabralibyśmy je do Wenecji? obejrzelibyśmy z nim zamek Disneya w Niemczech? jak nazywałoby chleb ucząc się mówić? a psa? chciałoby mieć psa? Roman by je polubił? kochałoby zwierzęta? a kim chciałoby zostać w przyszłości? odziedziczyłoby po mnie umysł ścisły? a może zostałoby polonistą? może w ogóle nie chciałoby się uczyć? może byłoby trudnym dzieckiem? zawracałoby chmury? pisało piosenki? grało na gitarze? może czytałoby ksiązki całymi dniami i nocami? a kolor? jaki uwielbiałoby kolor? kiedy zapaliłoby pierwszego papierosa? lubiłoby alkohol? kochałoby nas? opiekowałoby się nami na starość? często by płakało? kto zmieniałby mu pieluchy? a co by powiedzieli na to nasi rodzice? wspieraliby nas? pokochaliby je? a może my byśmy go nie zaakceptowali? może uznalibyśmy je za bękarta psującego plany na przyszłość, może kłócilibyśmy się o nie, może byśmy się przez nie rozstali? a może pokochali? ciekawe, czy miałoby ładny uśmiech którym witałoby każdy dzień? uśmiechałoby się do mamy? a do taty? może to byłby chłopiec z którym grałbyś w diablo? i tłumaczyłbyś mu jak skomplikowanymi konstrukcjami są kobiety? może miałoby talent wokalny? albo zostałoby strażakiem? jeździłoby na desce? jaką dałoby mi laurkę na dzień mamy? a Tobie na dzień taty? czy pamiętałoby o Twoich urodzinach? mowiłaby nam że nas kocha? chodziłoby z nami na spacery po parku? jeździło na sankach? może by rysowało? i namalowałyby Ciebie? jakbym się czuła gdyby się do mnie przytuliło? o czym byś myślał pierwszy raz trzymając je na rękach? byłoby śliczne? miałoby jakąś alergię? wadę serca? a może byłoby cudownym dzieckiem niesprawiającym żadnych problemów? może byłoby naszym szczęściem?
co by było, gdyby ono po prostu było?


ale nie ma. mnie nie ma. nas nie ma.
jest czarna rozpacz wpadająca w jeszcze czarniejszą.........





keep it real

czwartek, 7.stycznia.2010, 16:53
nie mogę spać nie mogę jeść nie mogę pić nie mogę żyć nie mogę spać nie mogę jeść nie mogę pić nie mogę żyć nie mogę spać nie mogę jeść nie mogę pić nie mogę żyć

rzygam, rzygam pięknymi plażami, markowymi ciuchami, drogimi samochodami, wykwintnymi alkoholami, eleganckimi bankietami, własną biblioteczką ukochanych książek, rzygam chłopcem z autobusu, rzygam chwilą doskonałości z P i T, rzygam Canonem 450D, niezaliczonym egzaminem, rzygam słabą wolą, słomianym zapałem, rzygam swoimi nałogami i przyzwyczajeniami, rzygam brakiem asertywności, rzygam stawianiem sobie poprzeczki zdecydowanie za wysoko, rzygam nadmierną pewnością siebie, rzygam konsumpcjonizmem i konformizmem, rzygam rzygam rzygam rzygam
rzygam wszystkim tym czego nie mogę mieć, rzygam wszystkim tym czego nie udaje mi się osiągnąć

rzygam sobą, rzygam gorszą częścią mnie
organiczna część moich wymiocin to tylko dodatek
i wyrzygam, wyrzygam to wszystko w pizdziet








czwartek, 28.maja.2009, 21:19
gorycz smak nad smaki











miało być inaczej?

poniedziałek, 11.maja.2009, 16:53
wolałabym, żeby niektóre rzeczy pozostały tylko iluzją
tą niedoścignioną magią, nieznaną siłą;
dopowiadaniem, dorabianiem filozofii, idealizowaniem nieznanego, ciągłym czekaniem na rozwój akcji, który uporczywie nie chce nadejść
bo czasami, nawet bardzo często, gdy się coś lepiej pozna, z bliska, ta cała niesamowitość znika
ucieka
a na jej miejsce przychodzi okropne uczucie niedosytu

też dziś zrobiłam to, o czym myślałam od października- w zasadzie Ty to zrobiłeś, bo też o tym myślałeś



czekałam na Ciebie
pamiętałam o Tobie, chciałam Cię spotkać- tak jak Ty, zaiste, pamiętałeś i chciałeś spotkać mnie, tak mocno jak ja
też to czułeś, i prawdopodobnie wciąż czujesz to co ja
a ja

ja jestem obrzydliwie zawiedziona, P







naprawdę jak będziesz miała jakiś problem- ja Ci pomogę, zawsze
zawsze
zawsze
srawsze
chujawsze


to jak w bajkach- serce jedno, rozum drugie. tylko w bajkach jest kurwa happy end







out of love

środa, 6.maja.2009, 20:04
to taki stan umysłu, kiedy nie wiesz, co masz robić
kiedy wjebiesz się, ot co
jeno ciupkę by się wydawać mogło, a w rzeczywistości ciutnie armagedon przy chorej chemii nad tym zasyfiałym obrzydliwym acz jakże sentymentalnym jeziorkiem niedaleko mojego zamieszkania miejsca


wszyscy są tacy?
'i jeszcze jedno, jestem zazdrosny'
'dopisz mnie do swojej listy'
'INNA, MYŚLAŁEM, ŻE JESTEŚ INNA'


wiesz, czego się boję? że jeśli znikłaby ta aura domniemanej (bo często nieświadomej) niedostępności, CAŁY UROK POSZEDŁBY SIĘ JEBAĆ W PIZDU I NA RYBY
a nawet jeśli nie, to wcale mnie to nie obchodzi, bo ta aura nigdy nie zniknie, bo ja się nigdy do Was szerzej nie uśmiechnę, a każdy flirt będzie z mocnym przymrużeniem oka, dla zabawy, chłopcy
BO TU M JAK MELANŻ NIE M JAK MIŁOŚĆ


to wcale nie jest fajne tak czuć i wiedzieć, że ludzie myślą, że Ciebie to przecież nic nie obchodzi
a co najgorze- rację mają i choć nie można im odmówić chęci, tego nie zmienią
ja naprawdę mam to w dupie

fajnie byłoby się zakochać tak z prawdziwego zdarzenia, że wiecie, C8H11N, motylki srylki, kolana miękkie w głowie szum szum szum szumm, te zapachy, wspomnienia, myśli, zapomnienie, ahh fantazja
acz że z Was tacy księża na różowych rumakach jak z mojej dupy schowek na monety to anichybi lofstory nie będzie
tylko seks

zaślepiona racjonalizmem moralna dezerterka

pozdrawiam, całuję, N.





hej czy Ty wiesz

niedziela, 3.maja.2009, 12:10
mój żołądek nie pracuje stabilnie
a mózg na bardzo spowolnionych obrotach, o ile można to nazwać jakąkolwiek pracą
głowa waży 20kg minimum i ogólnie kiepsko mi wychodzi rekonstrukcja zdarzeń i odbieranie bodźców zewnętrznych
majówka, znaczy:)


z całą świadomością jak niewiele znaczę
chcę głośno krzyczeć, że może być inaczej
lecz słowa tracą siłę, jakby były gestem
i wśród tysięcy głosów mój krzyk jest tylko szeptem



ciężko zmieniać te swoje przyzwyczajenia, nałogi najgorsze
jak się ma dla kogo, jest inaczej
ale dla siebie? po co?
i tak się lubię przecież..





wtorek, 28.kwietnia.2009, 19:54
the world we knew
won't come back
the time we've lost
can't get back



maybe we'll turn it around
'cause it's not too late
it's never too late















sfrustrowana świrusko Ty:)





powiedzieć Ci, jak bardzo zwariowałam?

niedziela, 26.kwietnia.2009, 11:27
muszę Cię odwiedzić
muszę



nawet jeśli miałby to być ten głupi wyciąg czy 12godzin w pociągu
jest to obrzydliwie niesamowite i zupełnie inne niż z R
tęsknię
za rozmowami tęsknię ale wolę Cię obok nie monitor


zastraszająca ilość tych spotkań kiedy za dużo się pije, za mało je i zdecydowanie za dużo mówi
a moja głowa melduje- za dużo alkoholu kocie
no bo poco? no po co pytam?





TY JA MY

piątek, 24.kwietnia.2009, 15:02
nie lubię być chora
mam wtedy za dużo czasu na myślenie
na myśli głupie, które po głowie sie kołatają, zapierdalają w tę i we wtę, w kółko i w kwadrat, obijając się po ścianach przynosząc przy tym uciążliwy, chroniczny, denerwujący irytujący ból frustrata
ból totalnej bezradności, niemożnosci zrobienia czegokolwiek

gwałtowne przebudzenie a w uszach ta piosenka, (pieprzone MTV)
wiesz, zawsze będzie mi się z Tobą kojarzyła

nawet 13maja, w tę rocznicę,
minął już rok... and i need you so much?

nigdy nikomu się nie przyznałam- sobie też


chciałabym kiedyś z Tobą porozmawiać, pół poważnie, pół żartem, wyrzygać sobie wszystko
widziałam jak na mnie patrzysz
a teraz odchodzisz
już dzisiaj odchodzisz
chciałabym Cię jeszcze zobaczyć, tak bardzo bym chciała

wszystko źle
P źle M źle R źle blablabla źle ja źle


to straszne tak czuć, że się wszystko spierdoliło
że mogło być inaczej
w chwilach takich jak teraz najbardziej mnie to boli
odezwać się? nie odezwać? robić? rozdrapywać, ruszać, zagłębiać się, wnikać?


i can't forget you
i've gone crazy from the moment i met you..





hm

wtorek, 31.marca.2009, 19:58

optymista uważa, że żyjemy w najlepszym ze światów,
pesymista martwi się, że ten kretyn może mieć rację










2009
marzec (1)
kwiecień (3)
maj (5)

2010
styczeń (2)
luty (1)
marzec (1)
kwiecień (1)



pupile
niepowtarzalna; zmrol; opb; ilovethisfuckinlife;
Szablon wykonany przez: Pozia. Dla: Twój blog.